WASZA SCENA MUZYCZNA

Robert Cichy – „Dirty Sun” -recenzja

Jeśli jesteś fanem korzeni bluesa, znajdziesz ich tutaj dużo. Artysta na najnowszej płycie proponuje mieszankę rocka i bluesa. Durga solowa płyta Roberta jest bardzo udana. Cichy zdecydowanie czuje rodzime, amerykańskie granie ale potrafi także podać je na własnym talerzu i z własnymi „przyprawami”. Wszystko jest zaskakująco „smaczne”! 

Coś więcej niż blues!

Cichy to 40-letni gitarzysta, sideman, kompozytor piosenek dla innych artystów, ale również autor płyt solowych (jego debiut „Smack” z 2018 roku dobrze został przyjęty przez krytyków muzycznych). Cichy umiejętnie czerpie z amerykańskiego bluesa wszystko to, co najlepsze. Ten gatunek już prezentowało tak wielu, że trudno jest się wyróżnić. Trzeba przyznać, że na „Dirty Sun” to się udało. Zagrać solidnie muzykę bluesową to dziś nie sztuka, kopiować coś co już było – tym bardziej. Jeżeli sięgamy po muzykę z rejonów Missisipi oczekujemy elementu zaskoczenia, tego czegoś co sprawi, że odkryjemy ten korzenny gatunek na nowo. Cichy hipnotyzuje nas swoim światem muzycznym, „kroi” emocje tak, by każdy wziął sobie swój „kawałek”. Splot nieoczekiwanych rozwiązań rytmicznych i łamanek, sprawia, że artysta pokazuje nam swoją własną wizję bluesa. Nie będzie to płyta, którą nazwiemy pomnikiem bluesa, jednak na „Dirty Sun” usłyszycie perfekcyjny warsztat gitarowy artysty i garść naprawdę ciekawych gości! 

Goście, goście, goście!

Umiejętność dobrania gości na album, to nie łatwa sprawa. Tym bardziej, że to solowy album i należy w nim zachować „istotę” siebie. Na drugim solowym albumie Roberta zameldowała się niewielka, ale odpowiednia grupa artystów. Usłyszycie tu między innymi Rahima czy Mroza. W kawałku „Posłuchaj” udział Sosnowskiego sprawia, że Cichy otrzymuje numer pełniejszy z soczystym brzmieniem blues-rockowym. Fani gatunku szybko polubią ten numer. Ciekawy duet wyszedł z Mrozem, który dla wielu polaków jest dziś ikoną stylu białego soulu. „Jedna noc” to misz masz country, soulu i bluesa – coś wspaniałego. Troszkę nieoczekiwanie na płycie usłyszycie także Rahima. Całość zbudowana jest na twardych, konkretnych, męskich tekstach, dzięki czemu album jest bardziej dopracowany, niż debiut. Płyta muzycznie i tekstowo jest nową solową odsłoną muzyka. 

Artysta o powstaniu albumu.

Pierwszym działaniem, jakie podjąłem przy pracy nad nową płytą było wymyślenie tytułu albumu. Te dwa słowa – Dirty Sun – powstały, zanim skomponowałem pierwszą piosenkę na ten krążek. Zatem było to inne, od zwyczajowego, działanie – kiedy tytuł wybiera się po napisaniu utworów i tekstów. Dirty Sun to słowa, którymi określam to co dzieje się na świecie, stan planety, społeczeństwa. Jesteśmy w jakimś dziwnym momencie, w którym jest dużo brudu i jednocześnie słońca. Tym tułem wyznaczyłem sobie myśl przewodnią tego, co chciałbym wyrazić nowym albumem. Teksty, muzyka, czy samo brzmienie płyty ma w sobie trochę brudu, niedoskonałości, ale również takich prostych, jasnych przemyśleń jak „Seize the Day”, czyli „Chwytaj dzień” – mówi Cichy. Ja lubię ten brud najbardziej chyba w post-grunge’owym „Androidzie”, przypominającym brzmienie Alice In Chains, a może nawet Temple Of The Dog. Słychać go również w diametralnie różnym, najbardziej „bagiennym” w tym zestawie „Manitu”. To chyba najlepszy utwór i w dodatku taki, który śmiało mógłby znaleźć się w czołówce „Detektywa”, „True Blood” i (nomen omen) „Potwora z bagien”. Czy innego serialu, którego akcja dzieje się na mokradłach Luizjany.

"Seize the day"

Powyżej możecie posłuchać piosenki „Seize the day”, która jest drugim singlem promującym album. Ciekawostką jest fakt, że teledysk do utworu powstał w nietypowych okolicznościach, jak to często bywa przez zbieg różnych wydarzeń. Ponieważ album miał swoją premierę w dniu urodzin artysty, jego artyści-przyjaciele składają mu podczas klipu życzenia, tworząc tło to muzyki. Obrazek bardzo szczerze i trafnie określa obecne czasy, kiedy to potrzebujemy „okazji” by się spotkać, porozmawiać. Najciekawsze jest jednak to, że teledysk został zrealizowany poza wiedzą Roberta. Muzyk zobaczył go, tak jak wszyscy inni dopiero po premierze i publikacji na serwisie YouTube! Gorąco polecamy Wam zakup krążka. Kupicie tutaj: LINK.