WASZA SCENA MUZYCZNA

Car Bonara - Cosmic Wonders - RECENZJA

Car Bonara to projekt muzyczny założony przez Mateusza Lewandowskiego pod koniec 2019 roku. Więcej o artyście przeczytacie tutaj-link. Dziś przyjrzymy się jego najnowszemu dziełu. „Cosmic Wonders” to utwór, który opowiada o tęsknocie za dawnymi czasami. Jest to próba pogodzenia się z tym, że życie zna tylko jeden kierunek: do przodu! Nie można zawrócić i przeżyć czegoś po raz drugi. Narrator dryfuje w kosmosie. Co chwilę ogląda się za siebie, aby spojrzeć na swoją ukochaną planetę, którą niedawno opuścił. Niczym w koszmarze sennym nie może zawrócić, a planeta staje się coraz mniejsza. W końcu całkowicie traci ją z pola widzenia. Podczas refrenu, narrator bije się z myślami. Z jednej strony pragnie powrotu na swoją planetę oraz do pięknych dni, które tam przeżył. Z drugiej strony chce pozwolić życiu toczyć się dalej.  W dalszej części utworu narrator stara się odnaleźć piękno w „cudach”, które ma szansę podziwiać w czasie lotu. Może to one pozwolą mu zapomnieć o swojej ukochanej planecie? Niestety nie jest z nich zadowolony. Cały czas myśli o planecie, którą opuścił, a gdy ogląda się za siebie, znowu nie może jej zobaczyć…

"Przez dzień do nocy".

Jeśli chodzi o muzykę, to w „Cosmic Wonders” pierwsze skrzypce grają syntezatory. Zostały one okraszone psychodelicznymi partiami gitarowymi „nagranymi” od tyłu. Utwór powoli, niczym dryfujący w kosmosie narrator, zmierza do kulminacji. Wykrzykując „Let new ones begin…” narrator ma już wyraźnie dość swoich rozterek. Jego krzyk miesza się z brzmieniem gitary, która wysuwa się na pierwszy plan w postaci solówki. Piosenka przechodzi w codę, która jest, jak spokojny poranek po burzliwej nocy. Albo cisza przed burzą… Inspiracją do stworzenia “Cosmic Wonders” była muzyka The Cure (w szczególności płyta „Pornography”), Pink Floyd (utwór „Echoes”) i Black Sabbath (w szczególności utwory „Planet Caravan” i „Wheels of Confusion”). 

Takie produkcje dają nadzieję.

Przyznam, ze uczucie kiedy poznajesz człowieka przez muzykę, jest bardzo ciekawym doświadczeniem. Tym bardziej, kiedy ten artysta tak dużo skrywa pod płaszczem swojej twórczości i w treściach, które chce przekazać. Lubię kiedy coś jest nieoczywiste. Tajemnica, mrok, mgła, ciekawość świata, tęsknota. Te wszystkie „drobne” uczucia przeobrażają się w obraz człowieka, który coś stworzył, z jakiegoś powodu, w jakimś celu… Bowiem Car Bonara to prawdziwy artysta, dobrze rozumiejący rzeczywistość. Jest dokładny w swoim przekazie i muzyce, którą nas obdarowuje. W dzisiejszych czasach, kiedy wiele produkcji jet płytkie i nijakie muzycznie, taki „rodzynek” trafia się rzadko. Ja także tęsknię za takimi piosenkami jak High Hopes i wieloma innymi, gdzie każdy szczegół wywoływał w słuchaczu szczególne odczucia i gdzie przywiązywano ogromną uwagę do teledysku, tekstu, tego „drugiego dna”. Dlatego kiedy dziś widzę tak mocno artystycznie podchodzącego do swojej muzy człowieka, nie pozostaje mi pozostać obojętnym. Cosmic Wonders to kolejna kompozycja, o której można powiedzieć wiele dobrego, ale przede wszystkim jest to przeżycie bardzo wartościowe dla odbiorcy.

Po "drugiej stronie".

Taki nagłówek nie bez powodu… Słuchając najnowszej piosenki Mateusza, każdy z Was może przenieść się w inne miejsce, na „drugą stronę”. Odejść na chwilę od „teraz, już” …do „kiedyś, dawniej”. Muzycznie całość jest oparta na ciekawej przestrzeni, o którą zadbała „współpraca” syntezatorów i gitar. Autor układa wszystko po swojemu, ma oryginalny styl i głos, który dobrze pasuje do opowieści, które zawiera w tekście. To bardzo charakterystyczny przekaz, jednocześnie bardzo niejasny do odczytania. Kierunków jest wiele. Każdy z nas może wybrać swoją stronę. Taką możliwość „proponuje” autor w swoim najnowszym singlu. Drugi powód takiego nagłówka to zespół Riverside. Śledzę właśnie poczynania grupy na ich trasie po USA i nie tylko …i tak luźno pomyślałem: jakże to sobie bliskie! Słucham ich od dawna i jako fan widzę wiele porównań. No bo posłuchajcie tylko… Wasteland. Jeśli do kolejnych swoich muzycznych poczynań Car Bonara doda więcej żywych instrumentów, to doskonale nawiąże do stylu tej wybitnej grupy, może jakiś support…?! Z pewnością tam się pojawię!

Wiele wpływów: czyli szerokie horyzonty.

Trzeba przyznać, że słuchając Cosmic Wonders czuje się wiele wpływów szeroko rozumianej muzyki rockowej i psychodelicznej, dobrze zaprezentowanych w nowoczesnym stylu, przełożonych na dzisiejsze czasy. Słychać tu wpływy Pink Floyd, ale także Black Sabbath czy wspomnianego Riverside. Dodałbym do tego jeszcze autorskie projekty Davida Gilmoura, Tides from Nebula, Arrow Haze i wiele innych projektów. Brzmieniowo, choć w mocniejszej odsłonie także Atmospheres (patrz: ten album). Nie byłbym sobą, gdybym nie dał także porównania do jednego z artystów, któremu niegdyś robiłem koncerty: jedno ze skojarzeń: ATME – (patrz: tutaj). I właśnie taka kosmiczna energia troszkę łączy wspomnianych artystów. Car Bonara zbudował ciekawe muzyczne dzieło, nieprzekombinowane, oryginalne w swojej prostocie. Gdzie bardzo doceniamy przekaz piosenki, jej głębie, wielowarstwowość. Szczególnie wyróżniłbym dobry angielski i barwę głosu, która jest nieszablonowa. Chciałbym usłyszeć ten utwór na żywo, w klimatycznej, skąpo oświetlonej, artystycznej przestrzeni. To by było coś! 

Kosmiczne energie: jest elektronicznie i psychodelicznie.

Car Bonara stawia na „fundament” elektroniczny w swoich kompozycjach, który dobrze „gra” z jego barwą głosu. Podobnie jak tutaj u Ralpha. Mateusz nie chce być jak ktoś inny, jak jego muzyczni idole. W swojej najnowszej piosence kolejny raz udowodnił, że idzie swoją własną drogą, wierny brzmieniu syntezatorów, które budują napięcie i emocje w jego utworach. Korzystając z dobrodziejstw muzyki i natury, zgrabnie „łączy” swoje przemyślenia w autorskich kompozycjach. W Cosmic Wonders wizytówką piosenki jest tekst, który daje do myślenia na temat tytułowej „planety”. Popatrzcie tylko na sesję zdjęciową artysty: tu wszystko jest spójne i nie dzieje się przypadkowo. Tylko czy my aby także nie „dryfujemy”? Czy to tylko senny koszmar? Z takimi zagwozdkami zostawia nas autor piosenki. I my także zostawiamy Was z nimi… (PS koniecznie przesłuchajcie więcej niż jeden raz). To działa! 🙂

Kamil KoksaWasza Scena Muzyczna.